Marzec 1945r. –„Działania wojenne w Łupawie”.

 

Wspomina p. Elfriede Grudzień – mieszkanka Łupawy od roku 1931:

 

„Władze niemieckie zezwoliły, aby rankiem 8 marca 1945r. Łupawę opuściły wszystkie przebywające tu osoby. Jednak tylko niewielka ilość mieszkańców uciekła wraz z cofającym się Wehrmachtem w kierunku portu w Gdyni.

Przed wieczorem 8 marca 1945 roku mieszkańcy wsi, którzy pozostali jeszcze w Łupawie z niepokojem obserwowali na niebie łuny pożarów widoczne od strony Słupska.

Miasto płonęło. Odgłosy zbliżającego się frontu, oraz opowieści uciekinierów potęgowały strach do tego stopnia, że kilka osób zdecydowało się popełnić samobójstwo.

We wsi pozostały jedynie osoby starsze, gdyż mieszkańcy w obawie przed Rosjanami schronili się w okolicznych lasach wraz z całym dobytkiem.

Wojsk niemieckich w tym czasie we wsi nie było. Przed nadejściem Rosjan żołnierze niemieccy wysadzili

most na rzece i uszkodzili zbiorniki ze spirytusem w miejscowej gorzelni.

 

Kiedy Rosjanie dotarli do wsi zastrzelili kilka osób. Podpalali budynki, wrzucali do mieszkań granaty. Niszczenie i plądrowanie trwało całą noc. Gdy nastał świt opuścili wieś, kierując się w stronę Gdańska.

Wieś była bardzo zniszczona”.

 

Wspomnienia p .Elfriede Grudzień spisałem przed kilkoma laty, kiedy jeszcze żyła i była jak mawiali o niej sami Niemcy „chodzącą encyklopedią.”

Po wojnie Pani Elfriede zawarła związek małżeński z  Panem Stanisławem Grudniem.

Przez wiele lat wszyscy przybysze zza zachodniej granicy obowiązkowo odwiedzali jej dom, aby zasięgnąć informacji o losach najbliższych, przyjaciół czy też znajomych, którzy zdecydowali się pozostać w Łupawie i okolicy, a takich było wielu.

 

Uzupełnię nieco wspomnienia p. Grudzień.

Późnym popołudniem 8 marca na wozach konnych, do których zaprzęgnięto niewielkie koniki do wsi dotarli Rosjanie w sile kompanii i tu pozostali na noc.

Walk żadnych nie było, chyba, że do takich zaliczymy spalenie bez powodu kilku budynków w centrum wsi, kilka pospolitych morderstw, gwałtów i opróżnienie tego co jeszcze znaleźli w gorzelni.

Wczesnym rankiem pokonując rzekę nieuszkodzonym mostem koło młyna przedostali się na drugi brzeg gdzie wysadzili w powietrze nowoczesny jak na ówczesne czasy budynek poczty. Dalsza marszruta biegła w kierunku Lęborka, a tam po drodze były … Pogorzelice, ale to już „inna bajka”.

 

Niemieccy mieszkańcy Łupawy pozostali tu jeszcze wiele lat po wojnie.

Do roku 1956 istniała 4 klasowa szkoła dla dzieci pochodzenia niemieckiego.

W tym też roku ze stacji kolejowej w Słupsku odjechał na zachód ostatni pociąg z dawnymi mieszkańcami Łupawy.

 

 

 

Opracował:

Janusz Januszewski.